Jak napisać CV – część druga
Kategoria: Praca • Data wpisu: 20-12-2009
W pierwszej części pokazałam ogólne zasady pisania CV, czyli jakie punkty należy uwzględnić oraz jak je skomponować, aby nasze CV było czytelne i przejrzyste dla rekrutera. W tej części skupię uwagę na sposobach manipulacji treścią CV, tak aby podkreślić nasze osiągnięcia, a ukryć potknięcia lub słabsze strony. Pisząc „manipulacja” nie mam tu na myśli oczywiście pisania rzeczy nieprawdziwych, nie mających odzwierciedlenia w faktach, ale o takiej prezentacji tychże faktów, aby nasza osoba przedstawiała się w ich świetle jak najlepiej.
Na początku opiszę sytuację, kiedy CV pisze świeżo upieczony absolwent lub jeszcze student, czyli z założenia osoba nie mająca zbyt wiele doświadczenia zawodowego. Oczywiste jest, ze w takim CV główną rolę pełniła będzie rubryka „wykształcenie”. Nie ma oczywiście potrzeby opisywania szkoły podstawowej, ale ukończenie renomowanego liceum już należy uwzględnić. Wymieniając szkoły należy pamiętać, aby podawać pełną nazwę, ponieważ w obecnym gąszczu szkół wyższych skróty mogą niewiele mówić. Nie ma za to potrzeby informowania pracodawcy, że ukończyło się filię jakiejś szkoły, ponieważ niektórzy są przekonani, że zwykle filie mają gorszą kadrę i kształcą gorzej. Podobnie jest z ukończeniem studiów w systemie zaocznym lub wieczorowym, jeśli na naszym dyplomie nie jest zawarta taka informacja, nie należy jej podawać z tego samego powodu, czasami studia zaoczne są niżej punktowane niż dzienne. Jeśli natomiast jesteśmy w trakcie studiów zaocznych, wtedy taką informację warto podać, z dwóch powodów: po pierwsze, da to sygnał potencjalnemu pracodawcy, że jesteśmy ciągle żądni wiedzy i podnoszenia naszych kwalifikacji, po drugie świadczy o naszej dyspozycyjności, bardzo ograniczonej na studiach dziennych. Jeśli chodzi o dyspozycyjność, to jeśli zbliżamy się do finału naszych studiów, warto podać nawet przybliżony termin ich ukończenia. Jeśli do końca pozostało nam jeszcze trochę, to zaznaczmy, że jesteśmy studentem trzeciego (czwartego,….,) roku. Przy pisaniu życiorysu absolwenta należy szczególną uwagę zwrócić na wszelkie, powtarzam, wszelkie staże, praktyki, zajęcia dorywcze. Nawet jeśli charakter owych zajęć nie miał nic wspólnego ze stanowiskiem, na które aplikujemy, większość rekruterów patrzy na nie przychylnym okiem. Świadczą one bowiem o zaradności i aktywności, chęci bycia niezależnym (np. od dofinansowania rodziców).
Nieco inaczej wygląda to przy pisaniu życiorysu osoby aktywnej zawodowo już od pewnego czasu. O ile świeżo upieczony absolwent mógł, a nawet powinien pozwolić sobie na szukanie, dorabianie, mógł być pomocnikiem murarza czy kelnerką, to osoba pracująca już od kilku lat, w mniemaniu rekruterów, nie powinna zajmować się zajęciami dorywczymi, bo źle to o niej świadczy, w mniemaniu zawodowym oczywiście. W Polsce ciągle pokutuje pogląd, że jeśli pracowało się, zwłaszcza na stanowisku kierowniczym, lub wyżej, to każda praca poniżej tego poziomu jest sygnałem, że na takiego pracownika należy uważać, tak na wszelki wypadek. I na nic się zdadzą tłumaczenia, że można stracić pracę z powodów niezależnych od nas, np. w wyniku połączenia dwóch firm, i mieć wybór: albo pracować dorywczo i np. spłacać kredyt mieszkaniowy albo stracić wszystko. Być może to się kiedyś zmieni, na razie jednak trzeba ratować się sprytną manipulacją poszczególnych sekcji w swoim CV.
Najpopularniejszym i najprostszym sposobem poradzenia sobie z tym problemem jest zapisanie tej pracy czy prac, na które nie chcemy zwracać szczególnej uwagi pracodawcy, w sekcji „inne aktywności” lub „zajęcia dodatkowe”, co z góry określa nasz do nich stosunek – były to zaledwie „przerywniki” pomiędzy „właściwymi” okresami zatrudnienia. Cała uwaga pracodawcy skupi się na tym, co my uważamy za nasze główne osiągnięcia zawodowe, wyszczególnione w dziale „przebieg zatrudnienia”. Opiszę to na przykładzie:
Pani Elżbieta przez rok pracowała jako fakturzystka w firmie kosmetycznej, potem awansowała na stanowisko kierowniczki biura, przepracowała tak kolejny rok. Niestety firma upadła, pani Elżbieta znalazła sobie nową pracę, też jako kierownik biura, również w firmie tej samej branży. Po kolejnym roku w wyniku reorganizacji straciła pracę, a ponieważ na rynku był akurat kryzys, a na utrzymaniu rodzina, pani Elżbieta zatrudniła się jako pomocnik magazyniera w hurtowni art. biurowych. Ponieważ taka praca nie satysfakcjonuje jej pod żadnym względem, pani Elżbieta dalej szuka pracy na podobnym stanowisku jak poprzednio. Jak powinna zatem zapisać swoje CV, aby startować z „wyższej pozycji” kierownika biura, a nie pomocnika magazyniera? Powinna ostatnią pracę zapisać w oddzielnej sekcji, jako dodatkowe doświadczenia zawodowe.
Innym sposobem jest podział przebiegu naszej kariery na poszczególne branże, czyli można oddzielnie wymienić przebieg zatrudnienia w branży kosmetycznej, a oddzielnie w branży artykułów biurowych.
Podobnie kreatywnego podejścia wymaga życiorys np. informatyka zajmującego się administracją sieci dla kilku firm, tworzeniem stron www, pisaniem programów, który w stosunkowo krótkim czasie zmieniał firmy, raz pracował w jednej, raz w drugiej, czasami dla kilku jednocześnie. Wymienienie ich wszystkich w porządku chronologicznym spowoduje wrażenie „skakania z kwiatka na kwiatek”, natomiast zgrupowanie doświadczeń w jednej czy dwu sekcjach oraz opisanie krótkiego streszczenia zakresu obowiązków oraz podanie swoich osiągnięć poskutkuje tym, że pracodawca będzie miał wrażenie ciągłości i przemyślanego podejścia do swojej kariery.
Kobiety wracające do pracy nie mają obowiązku podawania informacji, że przebywały na urlopie wychowawczym, ani podawania swojego stanu cywilnego. Wystarczy, że wpiszą ostatnio zajmowane stanowisko wraz z zakresem obowiązków. Jeśli jednak trafią na konserwatywnego pracodawcę, który z założenia obawia się zatrudniania kobiet, bo te, które nie mają jeszcze rodziny, w każdej chwili mogą ją założyć, a te które mają już rodzinę, to wiadomo, tylko zwolnienia i zwolnienia, to podanie czy niepodanie takiej informacji nie będzie miało żadnego znaczenia. Taki pracodawca i tak pozostanie nieufny i zawsze wybierze kogoś innego, o ile będzie miał wybór.
Pamiętajmy także o tym, aby przy podawaniu okresów zatrudnienia i firm, podać także krótko, podkreślam to „krótko”, zakres swoich obowiązków. W CV nie podaje się zazwyczaj osiągnięć, chyba że są one szczególnie wybitne i mogą pomóc nam wyróżnić się spośród innych. Przy podawaniu zakresu obowiązków warto skupić się na tych, których wymaga przyszły pracodawca. Niezbędne jest podanie też takich wiadomości, o które pracodawca prosił w swoim ogłoszeniu, np. posiadanie książeczki sanepidu i odpowiednich badań.
Różne jest podejście do okresów pracy nieudokumentowanej, np. pracy za granicą lub w ojczyźnie, ale bez stosownej umowy. Niektórzy traktują wymienianie takich okresów zatrudnienia jako punkt do dyskwalifikacji, dla innych z kolei przerwy w życiorysie są takim punktem. Nie wiadomo, na kogo trafimy, musimy więc przekalkulować zyski i straty przy podawaniu informacji o pracy „na czarno”. Jeśli więcej jest plusów, to o niej napisać, jeśli więcej minusów, to ją pominąć.
Na początku opiszę sytuację, kiedy CV pisze świeżo upieczony absolwent lub jeszcze student, czyli z założenia osoba nie mająca zbyt wiele doświadczenia zawodowego. Oczywiste jest, ze w takim CV główną rolę pełniła będzie rubryka „wykształcenie”. Nie ma oczywiście potrzeby opisywania szkoły podstawowej, ale ukończenie renomowanego liceum już należy uwzględnić. Wymieniając szkoły należy pamiętać, aby podawać pełną nazwę, ponieważ w obecnym gąszczu szkół wyższych skróty mogą niewiele mówić. Nie ma za to potrzeby informowania pracodawcy, że ukończyło się filię jakiejś szkoły, ponieważ niektórzy są przekonani, że zwykle filie mają gorszą kadrę i kształcą gorzej. Podobnie jest z ukończeniem studiów w systemie zaocznym lub wieczorowym, jeśli na naszym dyplomie nie jest zawarta taka informacja, nie należy jej podawać z tego samego powodu, czasami studia zaoczne są niżej punktowane niż dzienne. Jeśli natomiast jesteśmy w trakcie studiów zaocznych, wtedy taką informację warto podać, z dwóch powodów: po pierwsze, da to sygnał potencjalnemu pracodawcy, że jesteśmy ciągle żądni wiedzy i podnoszenia naszych kwalifikacji, po drugie świadczy o naszej dyspozycyjności, bardzo ograniczonej na studiach dziennych. Jeśli chodzi o dyspozycyjność, to jeśli zbliżamy się do finału naszych studiów, warto podać nawet przybliżony termin ich ukończenia. Jeśli do końca pozostało nam jeszcze trochę, to zaznaczmy, że jesteśmy studentem trzeciego (czwartego,….,) roku. Przy pisaniu życiorysu absolwenta należy szczególną uwagę zwrócić na wszelkie, powtarzam, wszelkie staże, praktyki, zajęcia dorywcze. Nawet jeśli charakter owych zajęć nie miał nic wspólnego ze stanowiskiem, na które aplikujemy, większość rekruterów patrzy na nie przychylnym okiem. Świadczą one bowiem o zaradności i aktywności, chęci bycia niezależnym (np. od dofinansowania rodziców).
Nieco inaczej wygląda to przy pisaniu życiorysu osoby aktywnej zawodowo już od pewnego czasu. O ile świeżo upieczony absolwent mógł, a nawet powinien pozwolić sobie na szukanie, dorabianie, mógł być pomocnikiem murarza czy kelnerką, to osoba pracująca już od kilku lat, w mniemaniu rekruterów, nie powinna zajmować się zajęciami dorywczymi, bo źle to o niej świadczy, w mniemaniu zawodowym oczywiście. W Polsce ciągle pokutuje pogląd, że jeśli pracowało się, zwłaszcza na stanowisku kierowniczym, lub wyżej, to każda praca poniżej tego poziomu jest sygnałem, że na takiego pracownika należy uważać, tak na wszelki wypadek. I na nic się zdadzą tłumaczenia, że można stracić pracę z powodów niezależnych od nas, np. w wyniku połączenia dwóch firm, i mieć wybór: albo pracować dorywczo i np. spłacać kredyt mieszkaniowy albo stracić wszystko. Być może to się kiedyś zmieni, na razie jednak trzeba ratować się sprytną manipulacją poszczególnych sekcji w swoim CV.
Najpopularniejszym i najprostszym sposobem poradzenia sobie z tym problemem jest zapisanie tej pracy czy prac, na które nie chcemy zwracać szczególnej uwagi pracodawcy, w sekcji „inne aktywności” lub „zajęcia dodatkowe”, co z góry określa nasz do nich stosunek – były to zaledwie „przerywniki” pomiędzy „właściwymi” okresami zatrudnienia. Cała uwaga pracodawcy skupi się na tym, co my uważamy za nasze główne osiągnięcia zawodowe, wyszczególnione w dziale „przebieg zatrudnienia”. Opiszę to na przykładzie:
Pani Elżbieta przez rok pracowała jako fakturzystka w firmie kosmetycznej, potem awansowała na stanowisko kierowniczki biura, przepracowała tak kolejny rok. Niestety firma upadła, pani Elżbieta znalazła sobie nową pracę, też jako kierownik biura, również w firmie tej samej branży. Po kolejnym roku w wyniku reorganizacji straciła pracę, a ponieważ na rynku był akurat kryzys, a na utrzymaniu rodzina, pani Elżbieta zatrudniła się jako pomocnik magazyniera w hurtowni art. biurowych. Ponieważ taka praca nie satysfakcjonuje jej pod żadnym względem, pani Elżbieta dalej szuka pracy na podobnym stanowisku jak poprzednio. Jak powinna zatem zapisać swoje CV, aby startować z „wyższej pozycji” kierownika biura, a nie pomocnika magazyniera? Powinna ostatnią pracę zapisać w oddzielnej sekcji, jako dodatkowe doświadczenia zawodowe.
Innym sposobem jest podział przebiegu naszej kariery na poszczególne branże, czyli można oddzielnie wymienić przebieg zatrudnienia w branży kosmetycznej, a oddzielnie w branży artykułów biurowych.
Podobnie kreatywnego podejścia wymaga życiorys np. informatyka zajmującego się administracją sieci dla kilku firm, tworzeniem stron www, pisaniem programów, który w stosunkowo krótkim czasie zmieniał firmy, raz pracował w jednej, raz w drugiej, czasami dla kilku jednocześnie. Wymienienie ich wszystkich w porządku chronologicznym spowoduje wrażenie „skakania z kwiatka na kwiatek”, natomiast zgrupowanie doświadczeń w jednej czy dwu sekcjach oraz opisanie krótkiego streszczenia zakresu obowiązków oraz podanie swoich osiągnięć poskutkuje tym, że pracodawca będzie miał wrażenie ciągłości i przemyślanego podejścia do swojej kariery.
Kobiety wracające do pracy nie mają obowiązku podawania informacji, że przebywały na urlopie wychowawczym, ani podawania swojego stanu cywilnego. Wystarczy, że wpiszą ostatnio zajmowane stanowisko wraz z zakresem obowiązków. Jeśli jednak trafią na konserwatywnego pracodawcę, który z założenia obawia się zatrudniania kobiet, bo te, które nie mają jeszcze rodziny, w każdej chwili mogą ją założyć, a te które mają już rodzinę, to wiadomo, tylko zwolnienia i zwolnienia, to podanie czy niepodanie takiej informacji nie będzie miało żadnego znaczenia. Taki pracodawca i tak pozostanie nieufny i zawsze wybierze kogoś innego, o ile będzie miał wybór.
Pamiętajmy także o tym, aby przy podawaniu okresów zatrudnienia i firm, podać także krótko, podkreślam to „krótko”, zakres swoich obowiązków. W CV nie podaje się zazwyczaj osiągnięć, chyba że są one szczególnie wybitne i mogą pomóc nam wyróżnić się spośród innych. Przy podawaniu zakresu obowiązków warto skupić się na tych, których wymaga przyszły pracodawca. Niezbędne jest podanie też takich wiadomości, o które pracodawca prosił w swoim ogłoszeniu, np. posiadanie książeczki sanepidu i odpowiednich badań.
Różne jest podejście do okresów pracy nieudokumentowanej, np. pracy za granicą lub w ojczyźnie, ale bez stosownej umowy. Niektórzy traktują wymienianie takich okresów zatrudnienia jako punkt do dyskwalifikacji, dla innych z kolei przerwy w życiorysie są takim punktem. Nie wiadomo, na kogo trafimy, musimy więc przekalkulować zyski i straty przy podawaniu informacji o pracy „na czarno”. Jeśli więcej jest plusów, to o niej napisać, jeśli więcej minusów, to ją pominąć.
KOMENTARZE: 0
» Dodaj komentarz